Już słyszy się zdania polityków PiS, którzy mówią, że przecież normalnym jest używanie mediów przez włodarzy dla własnych celów (fakt, kultywuje się to w Rosji czy w Korei Północnej, gdzie szef państwa może nawet wnikać w prognozę pogody), że periodyki muszą pokazywać linię działania rządu (haczyk: ale nie krytykować), a co najważniejsze – nie mogą być antypolskie. To ostatnie dotyczy skrzywiania historii, w której nasz naród zawsze musi być ofiarą bądź bohaterem, nigdy winowajcą, dlatego nie przewiduję, że zobaczę np. „Idę” na antenie TVP. I właśnie takie działanie nazywa się wyciszaniem.
Dlatego w sobotę poświęciłem swój czas, wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę Opola. Na miejscu czekała na mnie nalepka KOD oraz tłum, którego się nie spodziewałem. Mówi się bowiem, że dzisiaj w Polsce tylko skrajna prawica potrafi się zebrać na manifestacji. A ja pod siedzibą Radia Opole, gdzie startowaliśmy, widziałem ludzi od lewej do prawej strony w liczbie ok. 2000 głów (jeśli nie więcej, a miało być tylko kilkaset). Szczególnie zainteresowała mnie ta pierwsza, bo nie od dziś wiadomo, że ludzie o poglądach lewicowych zazwyczaj wolą działać bardziej indywidualnie niż grupowo. A tutaj niespodzianka – rząd złączył obywateli.
Taką ekipą przeszliśmy obok placu Wolności, nie wchodząc na niego (zupełnie nie rozumiem dlaczego), a potem zrobiliśmy postój na rynku. Wówczas doszła do moich uszu informacja, że plany się zmieniły, bo pierwotnie mieliśmy skończyć marsz przy TVP Opole, natomiast teraz policja na prośbę telewizji nakazała nam jedynie przejść obok, a finiszować znów na rynku. Nie wiem co było powodem zmiany decyzji, ale znając obecne realia podejrzewam, że Wielki Brat krzywo spojrzał. Chciał wyciszyć, odsunąć.
Podobne niebezpieczeństwo dotyczy serduszka, które nakleja się w jedną niedzielę w roku. Od kilku tygodni politycy partii rządzącej bardziej lub mniej bezpośrednio atakują Owsiaka, że zniknie transmisja z WOŚP. Przeszkadza im bowiem, że funkcjonuje jeszcze jakaś fundacja oprócz kościelnego Caritasu (chociaż nie słyszałem nigdy, żeby Caritasowi przeszkadzał WOŚP i odwrotnie). Stąd istnieje realne niebezpieczeństwo wyciszania charytatywnej działalności Jurka, chociaż ma on tyle wspólnego z polityką ile ja z zakładami fryzjerskimi w Ciechocinku.
Dobrze więc się dzieje, że głos ludzki jest podnoszony, a społeczeństwo – co by o nim nie mówić – powoli się integruje. Proporcjonalnie do fanaberii rządu, niezadowolenie obywateli będzie wzrastać. Wystarczy wyciągnąć lekcje z historii XX wieku: z problemów państw, w których działały reżimy bądź naszej kiedy analogicznie liczyła się tylko „jedyna słuszna partia”. A niestety ku temu stopniowo zmierzamy. Dlatego widzę jak ważny jest pokojowy protest choćby małego miasta, jakim jest Opole. Bowiem działa to tak jak w jednej z przyśpiewek z sobotniej manifestacji: „Cała Polska dziś się śmieje, zaczynamy mieć nadzieję”. Śmiech słychać wtedy, kiedy nie ma ciszy.
