Podobnie bywa w MZK czy MPK (komunikacja miejska). Trzeba się nieraz przeciskać w tłumie, żeby kupić bilet za trzy złote, potem go kasować, a w autobusie czy tramwaju niemiłosiernie rzuca człowiekiem na prawo i lewo. Kanar rzadko pojawia się tutaj, więc statystycznie małe są szanse, że mnie złapią. Kilka monet w tą czy tamtą nie zrobi nikomu różnicy.
Słabe przykłady oddolnej nieuczciwości ludzkiej, bo przecież z takich środków transportu korzystają osoby z każdego sortu? Przenieśmy się więc na jedną z polskich uczelni, która serwuje studia podyplomowe. Ich ukończenie zależy od zdania egzaminu państwowego (specjalizację zachowam dla siebie ze względu na informatora). Nie ma jednak wertepów, których Peugeot by nie ominął – przyjdźcie państwo na konferencję wybitnych profesorów (i zapłaćcie za udział), a egzamin was ominie (podobnie jak zdobywanie ocen z niektórych przedmiotów). Aha, w kolejną sobotę mamy razem zajęcia do późna? Odwołane albo pogadamy o czterech literach Maryny. A jak już będziecie mieli uprawnienia, to w przyszłości poradzicie sobie z klientami. Wszak ręka do góry kto nie uczył się pływać na głębokiej wodzie? (A kto się utopił, niech lepiej nie podnosi…)
Z uczelni lecimy do zaznajomionej mi szkoły – że tak powiem – przedmaturalnej. Dzieci wyjeżdżają na wycieczkę. Jest ich tak spora liczba, że do opieki potrzeba kilku wychowawców. Nie ma problemu, znajdą się, w końcu są za to dodatkowe pieniądze. Najwięcej ze szkolnej (państwowej) kasy zainkasuje kierownik wycieczki, dlatego tą, prestiżową funkcją obsadza się osoba ze starszyzny edukacyjnego plemienia. A że jej potem na wyjeździe nie ma i musi pytać podwładnych o to, co robili? Żaden problem, kontrola nie wykryje. A dodatkowy grosz się oczywiście przyda do skromnej pensji nauczyciela dyplomowanego. (Uwaga na marginesie: dobrze, że władza się zmieniła, bo dzięki temu jest szansa, że system oświaty ulegnie poprawie – żeby nie było, to słowa tego samego ciała pedagogicznego, o którym piszę ten akapit).
Teraz, zaginając czasoprzestrzeń, cofnijmy się do sytuacji sprzed kilku lat; sprawa dotyczy mediów. Pracowałem wówczas przez krótki czas w jednym z lokalnych portali. Szef mój tak pomstował na władzę (wtedy PO), a przy okazji na media, które nie leżały w jego wizji świata, że uszy więdły. Inwektyw nie będę cytował, bo nie wiedziałbym nawet jakimi eufemizmami je zmiękczyć. W jego głowie było tyle pomysłów, jak ten system zniszczyć i zbudować porządniejszy ład, że zapewne nie miał czasu zajmować się takimi przyziemnymi sprawami jak: umowa dla mnie czy wypłacenie kwoty, na którą się wcześniej umawialiśmy. (Rozumiem, że nie miał kasy, ale mógł mi chociaż jakąś stołówkę zapewnić, bo za te pieniądze za dużo bym nie zjadł.)
Nieraz też obserwuję różnej maści portale, które na co dzień zajmują się szczegółowym czepianiem się polityków za wszystko, a przy okazji za nic nie chwalą (może dlatego, bo politycy sami szybciej się chwalą). Walczą dumnie o wolność i uczciwość w imieniu uciśnionego, zwykłego Kowalskiego, którego publiczny głos mało się liczy. A potem się okazuje, że ta walka była słuszna do momentu, gdzie leżała linia redakcyjna danego periodyku, a o wolność przeciwników apologetycznych niech się bije ktoś, kto myśli jak oni.
I nie chodzi o to, że media nie powinny wstawiać się za ludźmi, za sprawami słusznymi. Nie chodzi też o to, że nauczyciele, wykładowcy, korzystający z transportu czy dziennikarze nie mają prawa popełniać błędów. Tylko o to, żeby odróżniać powinięcie nogi (choćby świadome) od konsekwentnego zatruwania polskiej rzeczywistości. W niej mieści się i system dochodów państwa, i codzienna kultura człowieka, i edukacja, i wspólne dobro.
Dlatego zanim zaczniesz pomstować na tego czy innego polityka, najpierw zastanów się, jaki wpływ Ty masz na system. Czy siejesz uczciwość, a ludzie wokół Ciebie z radości klaskają uszami, nie mogąc wyjść z podziwu jak metr kwadratowy Polski staje się lepszy dzięki Tobie, czy raczej Twoje zaoszczędzone trzy złote na komunikację miejską spotęgowane o inne pozostawione w kieszeni współziomków trój-złotówki sieją w kraju ferment? Pytam profilaktycznie, bo od tego zaczynały Stany Zjednoczone czy państwa skandynawskie. Od dołu.
*Uwaga! W teledysku Michael Jackson postanowił umieścić m.in. postać Lecha Wałęsy. Tym samym istnieje prawdopodobieństwo, że byli kumplami, a Król Popu również ma swoją teczkę w IPN-ie.
