O autorze
To na pewno nie jest blog o modzie, ale religia czy polityka również są piękne, jeśli nie idą w parze. Oprócz tego, piszę kulturalnie :) Kontakt ze mną: pawel.brol@o2.pl.

Jestem Polakiem, sorty nie istnieją

Giulio Volo/flickr.com
Pamiętam jak bardzo oburzyła mnie wypowiedź prezesa Kaczyńskiego o lepszym i gorszym sorcie. Do dzisiaj budzi we mnie niesmak, szczególnie jak powtarza ją prezydent Andrzej Duda. Zmieniłem wówczas tło na profilu mojego FB na napis: „Jestem Polakiem gorszego sortu”. Reakcja była spontaniczna i naturalna, ale popełniłem błąd. Teraz widzę to doskonale.

Jarosław Kaczyński nie od dziś dzieli nas, Polaków – jest to tak pewne jak przegrana w totolotka. Poza osobistymi animozjami, taki ma sposób prowadzenia polityki. Wie, że trafił na podatny grunt, bo człowieka łatwiej jest dzielić, niż łączyć.

Przyczynił się do tego w dużej mierze, ale to nie znaczy, że to tylko jego wina (Tuska też nie). Udało mu się tego dokonać, bo źródłem naszego poróżnienia – czy to politycznego, czy światopoglądowego, czy religijnego – nie jest sama odmienność poglądów, ale niechęć do bycia jednością. Nam raczej dobrze się żyje w naszych okopach, urządzonych tylko według osobistych upodobań – ciasnych, lecz własnych. Generalnie szanujemy się z innymi sąsiadami, siedzącymi w swoich norkach, co nie zmienia faktu, że czasem jesteśmy zmuszeni w imię większych przekonań wrzucić im do dziury apologetyczny granat, a już broń Boże unikamy podejścia bliżej. Doskonale znam ten schemat, bo sam jeszcze do niedawna go przerabiałem.

Z racji mojej aktywności w Internecie szybko włożono mnie do szuflady platformersów czy lemingów, mimo że nigdy w życiu nie agitowałem za żadną z partii (w ogóle nigdy jakiegokolwiek ugrupowania nie popierałem, choć zdarzało mi się wspierać konkretne osoby, jak np. Komorowskiego). Wciśnięto mnie w ten drewniany podołek, bo zdecydowanie reagowałem przeciwko decyzjom PiSu czy pomysłom narodowców. Nie chodzi o to, że jakoś specjalnie boli mnie przyporządkowanie mi szeregu, szufladkowanie jest bowiem problemem szufladkujących, ale bardziej szkoda mi osób, które uciekły z dialogu nie chcąc wdawać się w niekończące się dyskusje like never-ending-story z kimś, kto ciągle ustawia się w opozycji do czegoś.

Tak bardzo rozjuszyło mnie wiele aspektów krzywdzącej polityki obecnego rządu, jak również kilka mało kochających bliźniego akcji narodowców, że zrobiłem sam z siebie firewalla, który ma za zadanie odbijać ich piłeczki. Tak bardzo skupiłem się na tym, że ja jestem TU, a oni TAM, że zgubiłem obiektywizm. Nie chwaliłem, a tylko ganiłem, mało broniłem, a częściej atakowałem. Tym samym umknęło mi, że o to właśnie chodziło Kaczyńskiemu – by wyimaginować spór o niebotycznych rozmiarach, większy niż zazwyczaj ma miejsce, powiedzmy, „w granicach” stabilnego państwa. Podczas gdy niezależnie od tego kto ma jakie poglądy polityczne, czy jest wierzący czy nie, czy jest za aborcją czy nie, czy kocha twórczość Maryli Rodowicz czy Ryśka Rynkowskiego – to nie zmienia faktu, że nadal pozostajemy tymi samymi Polakami, którzy mimo różnić ideowych, potrafią rozmawiać jeśli tylko chcą, potrafią szanować odmienność drugiego jeśli tylko zechcą. Polakami jednego i jedynego sortu.

Doszło to do mnie właśnie dzięki setkom rozmów z ludźmi, którzy mają inne poglądy niż ja, a przy tym (szok!) są fajni i całkiem przyzwoici. Jednym z nich jest kumpel stojący po stronie PiSu, z którym co weekend piję piwko. Inny zasila szeregi narodowców i byłem w stanie odbyć z nim poważną rozmowę, a szacunku do moich poglądów popłynęło od niego tyle, że głowa mała. Z kolejnymi braćmi ćwiczyłem lata świetlne na siłowni, jeździliśmy razem na sztuki walki i mam wrażenie, że jak od święta ich spotkam, to nadal możemy sympatycznie pogadać. Dość często praktykuję też dyskusyjny klub dwójki, czyli rozmawiam na tematy wiary z kumplem, który jest ateistą bądź agnostykiem (ja być katolik) – zawsze z wzajemnym respektem. Gdzie ta podzielona Polska?

Ta podzielona Polska jest wszędzie tam, gdzie dajemy sobie wmówić, że ten podział istnieje. To nas nakręca i po skumulowaniu emocji wychodzą z nas Sami Swoi – na ulicach, podczas spotkań towarzyskich, w mediach. Nie dajcie się w to wmanewrować, tak jak ja subtelnie przeoczyłem, że zamiast łączyć strony, pogłębiam tylko swój okop.

Moi Drodzy, wszędzie się tworzą takie podziały. Są one obecne nawet tam, gdzie ludzie z pozoru się ze sobą zgadzają. Od niedawna działam w Komitecie Obrony Demokracji; to ruch obywatelski, a zapewniam, że tam też spory mają miejsce i to jest całkiem naturalne (mam nadzieję, że mi to koleżanki i koledzy kodowicze wybaczycie – nie czuję, że rymuję, yo!). Bo – powtarzam - źródło konfliktów tak naprawdę nie bije w odmienności, ale w tworzeniu w głowie podziałów na: MY, ONI. Nie tracimy jednak tam z oczu głównego celu, jakim jest przeciwdziałanie mechanizmom, rozmontowującym demokrację. Wiemy, że co by nie było, to de facto jesteśmy JEDNYM SORTEM. Dlatego nasze szeregi zasilają ludzie o różnych poglądach i każdy, kto nie zgadza się choćby z jedną decyzją rządzących (bo partię może nawet kochać) jest mile widziany. Taką decyzją może być dla przykładu retoryka dzielenia Polaków.

Bo reagować trzeba, jeśli naszym zdaniem dzieje się coś złego. Tylko należy robić to tak, żeby nie stracić z oczu naszej jedności polskiej. Czyli: waż słowa. Zawsze szanuj człowieka, mającego odmienne poglądy. Staraj się szukać zarówno plusów, jak i minusów również w swoim toku rozumowania. A nawet jeśli tych drugich nie znajdziesz – przekonuj tak, żeby oponent nie czuł, że go indoktrynujesz. Bądź przy tym sympatyczny. I na końcu umów się z rozmówcą na piwo (bądź na marmurek). :)

Dlatego ogłaszam wszem i wobec, że z dniem dzisiejszym zmieniam napis z tła mojego profilu z FB na słowa: „Jestem Polakiem, sorty nie istnieją”. I – jak mawiał klasyk – niech ta Prawda nas wyzwoli!
Trwa ładowanie komentarzy...