Spartańskie warunki KOD-u

KOD Opolskie
Przechodniu! Jeśli napotkałeś na ulicy namiot Komitetu Obrony Demokracji, to teraz powiedz Polsce, że zebraliśmy wymaganą liczbę podpisów pod projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Wiedz, iż nie zawsze było łatwo, bo pogoda czasem nie dopisywała. I ludzie też.

Bo jak inaczej skomentować słowa nie zgadzającego się z naszą działalnością pana, który kieruje w stronę jednego z kolegów subiektywnie sympatyczne, acz ożywcze słowa pt. „Targowica, wypier….ć!”? Albo innego, równie miłego jegomościa, który brak umiejętności wysłowienia rekompensuje soczystą śliną, lądującą na twarzy jednego z nas? Czy podstarzałego dziadziusia, któremu pokrochmaliły się czasy i mnie – nie pamiętającego czasów komunizmu – szufladkuje jako ubeka?

Na ten temat więcej mogliby powiedzieć moi współziomkowie z opolskiego KOD-u, którzy długimi tygodniami stali w centrum stolicy Opolszczyzny i im należą się za to największe laury. Ja dołączyłem do tego ruchu dużo później, przez co zdążyłem posmakować brudu ulicy łącznie przez kilka godzin. Wystarczyło to jednak, żeby porozmawiać z wieloma osobami i wyciągnąć stosowne wnioski.

Generalnie moje odczucia są pozytywne i chciałbym, żeby te zdanie najmocniej wybrzmiało. Spora większość przechodniów jeśli nie reagowała obojętnie, to podchodziła do tego, co robimy, z entuzjazmem. Inicjatywa KOD-u? Podpisuję w ciemno! Cieszę się, że interweniujecie, że działacie etc. Wiele osób dzieliło się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi polityki w kraju. Zdarzało się, że wulgarnie, ale raczej nie spotkałem się z sączeniem agresywnego jadu.

Co innego oponenci. Prawie wszystkie wystrzeliwane epitety, niczym pociski z kałasznikowa, lądowały w naszych uszach wtedy, gdy bohaterski apologeta odszedł już na kilka kroków. Nie było woli rozmowy, dyskutowania, była za to wola czynności, którą zazwyczaj kultywuje się w toaletach (czyli dosrania). Udawało mi się od czasu do czasu wejść w „dialog” z inaczej-ode-mnie-myślącym, wcale nie po to, żeby przepychać się z nim słowami, ale żeby spróbować go zrozumieć. Jednak trafiałem na mur. Natomiast momentami dałem radę wyłuskać między wierszami jakieś informacje, jak np. takie, że oglądane są tylko wiadomości w TVP, że Jarosław Kaczyński się nie myli, a Polska powinna być bardziej narodowa (jeśli, rzecz jasna, taką nie jest).

Nie chcę promować fałszywego złudzenia, że tak mają wszyscy zwolennicy PiS-u czy ONR-u, bo znam wielu przyzwoitych ludzi sympatyzujących z tymi stronami polityki. Faktem jednak jest, że akurat na ulicy Krakowskiej w Opolu nie spotkałem żadnej żywej duszy (martwej też), która byłaby spoza tzw. skrajnej prawicy i pozwalała sobie na tak agresywny desant. A podchodziły również osoby nie popierające działań KOD-u, ale chcące wymienić się argumentami z szacunkiem dla opinii drugiego człowieka. Wszystkie mało kulturalne ataki, które udało mi się zweryfikować, pochodziły z ust ludzi lubujących się w gorących basenach z prawej strony.

Ponoć jedna persona z obozu narodowego przyszła pod namiot normalnie podyskutować, ale akurat tego dnia nie trzymałem warty. Podczas mojej szychty natrafiłem jedynie na dwie postacie posiadające sympatie polityczne mi obce, które chciały przyzwoicie wejść w dialog. Pierwsza niestety zrobiła to w biegu, więc nie pogadaliśmy za dużo, a druga przystanęła i ze spokojem wymieniła swoje argumenty. Dialog jednak nie trwał długo, bo kiedy owa osoba usłyszała kontrargumenty, to stwierdziła, że ja niestety nie znam „jedynej prawdy”, po czym wpadła na genialny pomysł, żeby mi ją wyłożyć. Słuchałem zatem pilnie, a potem z życzeniami „miłego dnia!” każdy poszedł w swoim kierunku.

Dlatego posłuchaj mnie przechodniu! Jeśli jeszcze kiedykolwiek miniesz namiot KOD-u, to powiedz Ojczyźnie, iż staraliśmy się wiernie bronić jej prawa. I przekaż niektórym Jej synom oraz córkom, żeby nie bluźniły przeciwko niemu, przeciwko bliźniemu, a najlepiej w ogóle.
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • KOD
Trwa ładowanie komentarzy...